Historia, którą chcemy opisać jest oparta na prawdziwych wydarzeniach jednej z naszych czytelniczek. Imiona jej i reszty opisanych osób zostały zmienione ze względów bezpieczeństwa.

Opowieść niesie ze sobą wielką moc zwaną NADZIEJĄ na zmiany na lepsze. To swoista przestroga dla tych, którzy boją się nieznanego i poddają się nurtowi mimo, że nie jest on łaskaw dla prowadzenia życia na własnych zasadach.

 

Mąż nie chciał słyszeć o dziecku

źródło: pixabay

Wszystko zaczęło się tak na prawdę, gdy Anna po rozstaniu z mężem wróciła do rodzinnego domu. Wróciła do pracy, którą kiedyś musiała opuścić.

Z mężem rozstała się z powodu braku chęci z jego strony do powiększania rodziny. Nie był on gotów na dziecko nawet po pięciu latach małżeństwa.

Anna wciąż zastanawiała się, jaka jest prawdziwa przyczyna takiego stanu rzeczy mimo, że mąż zapewniał, że „kiedyś na pewno…”

Później zdała sobie sprawę z tego, że to „kiedyś” nie nadejdzie nigdy, albowiem oboje naoglądali się jak to wyglądało w przypadku jego rodzeństwa lub znajomych.

Wykazywali oni swoiste ograniczenie własnej wolności i nie kryli swojego zdania na temat bycia rodzicem. Wielokrotnie koledzy męża – Piotra, przychodzili do nich i skarżyli się na swój los, rodzeństwo Piotra również nie zawsze było szczęśliwe z powodu obecności dzieci w ich rodzinie.

źródło: Wysokie Obcasy

No cóż… przecież to normalna kolej rzeczy, że życie zmienia się radykalnie – myślała Anna w nadziei, że sposób myślenia Piotra w końcu się zmieni.

Niestety tak się nie stało, a małżeńska terapia, na którą Anna wręcz zaciągnęła Piotra, jedynie ugruntowała go w przekonaniu, że nie chce on tego typu zmian…

Więc kupił Annie walizkę na kółkach, pomógł pakować jej rzeczy i nawet zniósł je z drugiego piętra, by mogła się wyprowadzić na zawsze. Odebrał ją jej ojciec.

źródło: pixabay

 

Powrót „na stare śmieci”

Miała poczucie klęski, bo nie tylko dziecko było powodem rozstania. Od samego początku pozwoliła Piotrowi, by całkowicie zarządzał jej życiem.

Nie mając dobrego przykładu wokół, Anna uważała, że tak ma być, że jej miejsce jest przy mężu, że od początku związku tylko jego otoczenie, znajomi i gust muzyczny są na pierwszym miejscu.

Mimo silnych więzi rodzinnych, Anna murem trzymała się przy mężu… Do czasu, gdy po raz pierwszy zdała sobie sprawę z tego, że nie czuje piotrowej miłości.

źródło: pixabay

W domu czekali na nią rodzice, jej dawny pokój i stare zasady, które uderzyły w nią ze zdwojoną siłą.

W jej rodzinie, odkąd pamiętała była zasada, że rodzina jest najważniejsza.

Niby wszystko prawda, jednak, gdy dziecko dorasta i zaczyna zakładać własną rodzinę, obowiązki karmienia kotów, wyprowadzania psa, czy niańczenia dzieci rodzeństwa powinny spaść z barków,

jednak po powrocie do domu, Anna zdała sobie sprawę z tego, że pozwoliła wejść sobie na głowę dosłownie wszystkim, którzy twierdzili, że akceptują ją taką, jaka jest – niedoskonała, „taka maleńka”, nieporadna i nie nadająca się do wielu rzeczy.

Postanowiła w końcu dorosnąć i zacząć w pełni o sobie stanowić. Spotkało się to z tak ostrą krytyką, że w pewnym momencie dotknęła na moment bezdomności, ale o tym za chwilę…

 

Choroba ojca

Diagnoza ojca powaliła ją na łopatki, chociaż z początku była mocno przed nią ukrywana.

Nowotwór płuc był konsekwencją nowotworów węzłów chłonnych, które dały przeżuty. Leczony na zapalenie płuc tato Anny powoli umierał.

źródło: pixabay

Przyjazd siostry Emilii praktycznie jej nie zdziwił , wręcz ucieszył, bo lubiła, gdy było w domu dużo ludzi. Szybko przekonała się jednak, że to nie zawsze jest dobry pomysł…

 

To tylko na jakiś czas

Przyjazd Emilii wiązał się z dużymi zmianami, ponieważ nie było zbyt wiele miejsca, by goście przebywali zbyt długo.

To tylko na jakiś czas, na czas choroby taty…

Tak tłumaczyła jej mama, gdy okazało się, że Emilia przyjeżdża wraz ze swoją kilkumiesięczną córeczką.

Anna odstąpiła siostrze i jej córce swój pokój, meble, łóżko…a gdy Emilia już się osiedliła, okazało się, że niebawem dojedzie z Mazur również jej mąż i zamieszkają tam już na stałe.

Anna znalazła się w pokoju gościnnym wraz z mamą, w jednym łóżku. Perspektywa tego, że tak już miało by zostać, przeraziła ją tak bardzo, że postanowiła natychmiast poszukać lepiej płatnej pracy i wynieść się „na swoje” szybciej, niż się zapowiadało.

Tato leżał w szpitalu pulmonologicznym, a w jego domu rozgrywał się dramat.

źródło: Esculap.com

Początki wspólnego mieszkania były miłe, lecz gdy Anna po raz pierwszy zrealizowała własny plan swojego dnia, zamiast narzuconego przez resztę, stała się wrogiem.

To był moment, w którym zaczęła się szybka eskalacja jej przemiany wewnętrznej.

 

Zmiana pracy

Podczas prób szukania pracy, Annie nie dawano szansy na znalezienie czegoś, co mogło by ją zabezpieczyć na przyszłość.

Gdy już szła na rozmowę kwalifikacyjną, żądano od niej zmiany planów z powodu potrzeby pilnowania dziecka Emilii, ale gdy rezygnowała z oferty pracy…

Emilia też pracowała w hotelu i też była klepana po tyłku!

Krzyczała mama, gdy Anna odmawiała przyjęcia pracy na umowę o dzieło, w hotelu pełnym zadufanych w sobie panów w garniturach.

Umowa o dzieło nie gwarantowała jej ani żadnych składek ZUS, ani ubezpieczenia, ani choćby krzty satysfakcji z pracy.

Dla reszty domowników liczyło się jedynie to, by „kasa się zgadzała”.

Ty p*******a egoistko! Nie będziesz żarła za darmo!

W takiej atmosferze Anna pracowała w swojej starej pracy poszukując lepiej płatnej.

W tej atmosferze też zmuszona była nocować u obcych ludzi, gdyż okazało się, że tato został wypisany do domu.

To tylko na czas odpoczynku między naświetlaniami…

Karmiła się tym kolejnym już kłamstwem, nie będąc w stanie nawet przyjąć do świadomości tego, że tato gaśnie z każdym dniem.

Zamieszkała na ten czas u babci znajomego, lecz zawsze po pracy przychodziła do domu, by pobyć z ojcem. To trwało trzy dni…

 

Znika Świat

Anka? Nasz tato umarł…

Wyszlochał jej do słuchawki brat Damian, który został ściągnięty do domu z innego miasta w chwili, gdy siostra i mama zorientowały się, że tato umiera.

źródło: Kurier Galicyski

Anna pracowała w miejscu, z którego dobiegła by w pięć minut. Nikt do niej nie zadzwonił, by mogła zdążyć pożegnać się z ojcem i to był ostateczny przełom w jej rozumieniu rzeczywistości.

Nienawiść Emilii do Anny narastała, rosła agresja słowna i fizyczna, a mama przyglądała się temu z boku, w połowie tylko przytomnie po utracie miłości swojego życia.

Źle cię traktuje? Widocznie sobie na to zasłużyłaś…

Słowa mamy odarte z otuchy raniły jeszcze bardziej serce i duszę Anny, a pozostawiona całkiem sama w pierwszego Sylwestra bez taty spotkała się z kimś, kto również został sam, choć na szczęście nie w takiej formie.

 

Chwila bezdomności

Po tym, jak Annę wyrzuciły z domu dwie najbliższe osoby, została ona bez dachu nad głową, bez pracy, gdyż po śmierci taty potrzebowała chwili na żałobę, której szefowa nie chciała jej dać i bez nadziei.

źródło: Piękno Umysłu

Ten, z którym spędziła Sylwestra, zgarnął ją do siebie niczym bezdomnego psa, z trzema kartonami osobistych rzeczy.

Poznali się w latach 90, gdy jej siostra i jego brat byli parą. Znali się ponad 25 lat, lecz dopiero teraz ich drogi zeszły się na dobre.

 

Moment na żałobę

Anna była zachwycona faktem, że może bez wyrzutów sumienia wykąpać się w wannie, że ma ją tylko dla siebie.

Była szczęśliwa, że nie musi pytać o pozwolenie, gdy chciała zjeść bułkę i w końcu przestała ją otaczać atmosfera tak ciężka, że serce nie miało jak bić…

Nadszedł czas żałoby, oczyszczenia i poszukiwania spokoju dla siebie…

Zmiana otoczenia zaowocowała nową Anną, która nie boi się reakcji innych, gdy podejmuje własne decyzje.

Anna jest Anną, nie siostrą swojego rodzeństwa. Pokochała życie…

źródło: pixabay

Pozostając w temacie silnych kobiet: Sophia Loren Ma 85 Lat! Jak Dziś Wygląda Ikona W Stylu Lat 60

Niedługo Święta, sprawdźmy, czy Weganie mogą się spodziewać Świętego Mikołaja: Czy Do Wegan Też Przychodzi Święty Mikołaj. Sprawdzamy

A.B.